Przeczytano 1 018 razy

Które śruby trzeba dokręcać wkrętakiem dynamometrycznym?

Pytanie jak to jest z tymi dynamometrami. Jeśli myślimy w zakresie elektryki to teoretycznie każda śruba powinna być dokręcona odpowiednim momentem, nie tylko ta w rozdzielnicy. Mowa tu o gniazdach, włącznikach, listwach elektrycznych (np tych w lampach), śrubach z regulatora temperatury, itp.. Interesuje mnie gdzie jest granica zdrowego rozsądku używania dynamometru, a gdzie konieczność?

Odpowiedzi (25)

  • Cześć! Najlepiej dokręcić każdą śrubę w instalacji zgodnie z tym co w dokumentacji urządzenia wskazuje producent. Wówczas mamy pewność, że nic nie jest niedokręcone ani nic nie pozostaje przekręcone.

  • Myślę, że wszędzie tam gdzie producent (niekoniecznie aparatury modułowej) podaje z jaką siłą należy dokręcić śrubę o wskazanej konkretnej wartości to należy ją z taką siłą dokręcić.

    W każdym innym przypadku należy zwrócić uwagę i sprawdzić w jaki sposób śruba została dokręcona (czy nie jest za mocno czy za słabo) tak, aby przykręcenie takiej śruby nie spowodowało niespodziewanego zdarzenia w przyszłości (dla przykładu: łącznik światła był za słabo przykręcony przez co nastąpiło przesunięcie się/przekręcenie ramki łącznika).

  • Odpowiedź oznaczona przez autora jako pomocna

    Bardziej chodzi to o wkręcanie śrub do materiałów bardziej miękkich jak miedź i tym podobne. Większy osprzęt jak wyłączniki mocy właśnie takie gwinty mają które często można przegwintować używając za dużej siły

  • Uważam, że wszystkie zaciski przewodów w aparaturze elektrycznej (np. w rozdzielnicy).

    Osobiście przy montażu osprzętu (gniazdka, łączniki) nie używam, ale być może tu też powinno się stosować wkrętak dynamometryczny.

    • @Misiek: No właśnie ale praktycznie wszędzie gdzie śrubka i przewód to jest podany moment z jakim należy to dokręcić. Dlaczego więc wybiórczo w aparaturze modułowej to stosować a w osprzęcie już nie? Co z wtyczką za 3 zł i dokręcaniu tamtej śrubki? Zastanawia mnie gdzie ta granica zdrowego rozsądku a gdzie granicą przepisów. Teoretycznie każda śruba powinna być dokręcona z odpowiednim momentem, nawet ta łącząca dwa koryta metalowe. Są podane momenty dokręcania śrub np M8 i jeśli producent nie wskaże innego momentu to powinna zostać ona dokręcona z takim jaki jest ogólnie podany?(nie wiem czy jest norma na to, ale domyślam się że tak).

    • @Gwozdziu944: teoria jest taka jak mówisz, nie wiem czy jest jakaś norma która o tym mówi. Wydaje mi się że producent podaje że śruby mają być dokręcone z odpowiednim momentem ze względu na gwarancję. Choć prawidłowe dokręcenie to oczywiście też gwarancja pewnego połączenia i bezpieczeństwa.

    • Odpowiedź oznaczona przez autora jako pomocna

      @Misiek: @Gwozdziu944 nie ma granicy "zdrowego rozsądku". Wszystko jak zawsze zależy kto i w jakim kontekście pyta, oraz kto i co ma do stracenia?

      W obecnych czasach, jeśli np. ubezpieczyciele mają dużo do stracenia, to znajdą podstawy aby udowodnić, że śruba nie była dokręcona z właściwą siłą i... Zerknijcie na załączoną grafikę.
      Uzupełniając, inne normy poruszające siły dokręcania znajdziecie w innych normach (nie związanych z elektryką), tu może @Doradca_Wiha coś podpowie?

    • @Misiek: No nie wiem czy chodzi o gwarancję czy bezpieczeństwo. Ja skłaniałbym się ku temu drugiemu. Ile razy odkręcając przewód z listwy zaciskowej (tej pomarańczowej) widziałeś odbitą śrubkę na drucie, no do połowy jego średnicy? Jak to wpływa na połączenie i osłabienie przewodu w tym miejscu? Myślę że chodzi o odpowiedni docisk aby styk był odpowiedni oraz żeby nie wyrwać przewodu przy określonej sile. dodatkowym warunkiem jest, aby nie uszkodzić przewodu zbyt mocno go ściskając lub wręcz robiąc w nim dziury i osłabiać jego konstrukcji. Tak ja to widzę.

    • @Misiek: Taaaaa jak się zgrzeje ze sobą, zmieni barwę, wykruszy się izolacja, upłynie aluminium lub styk się ze smaży to będzie zebranie nad tym dziełem aby dociec ile niutonów było, ile jest, ile winno być. Jaki skład jest materiału po przegrzaniu, przed przegrzaniem, śrubki, podkładki, nakrętki itp itd etc w esiku za 10 pln i gnieździe z marketu za 8,50

    • @Gwozdziu944: Masz rację głównie chodzi o bezpieczeństwo.

    • @Piotr Bibik: nie wiedziałem że norma jasno to opisuje, dziękuję za kolejną lekcję.

    • @ajotnet:Ale tu nie chodzi jak Ty robisz, jak ja robię czy jak robi Misiek, Piotr czy większość. Ja pytam po prostu z ciekawości jak to powinno wyglądać. I ze swoich rozważań doszedłem do wniosku że producenci to podają, bo jako wytwórcy konkretnego sprzętu muszą określić z jaką siłą należy dokręcić śrubę aby przewód o konkretnym przekroju który się tam zmieści nie został wyrwany (w granicach jakieś normy pewnie), przewód nie był za luźno dokręcony. Producenci piszą to też, aby chronić się przed pozwami. Z zbyt słabo dokręconej śruby w gniazdku zapali Ci się dom. Pozwiesz elektryka że źle wykonał swoją pracę. On to przerzuci na producenta że nie było określone z jakim momentem dokręcić przewód więc to nie jego wina. W naszym kraju często to pewnie nie jest spotykane ale amerykanie słyną z bzdurnych pozwów które wygrywają. Na środku do czyszczenia toalet nie było napisane że nie nadaje się do spożycia? No to łyknę i do sądu po milionowe odszkodowania. Dlatego teraz mamy nawet najgłupiej wyglądające ostrzeżenia na wszystkim.
      EDIT:
      Tam gdzie wchodzi prawnik tam kończy się miłość i uprzejmość. Każdy martwi się o siebie. Tak mi się przynajmniej wydaje. Na szczęście nie miałem jeszcze "przyjemności" walczyć o swoje.

    • @ajotnet: A jak ubezpieczyciel sprawdzi czy były dobrze dokręcone zaciski w gniazdku, które się spaliło?

    • @Misiek: wyobrażasz to sobie czy tylko tak ? Jak ktoś to dokręcił, a przewód zmienił swój kształt to spokojnie możesz go odkręcić nawet palcem bo nie ma oporu więc o czym rozmowa ? Opór powstanie z brudu czy zwęglonego, przegrzanego otworu.

    • @ajotnet: trzeba na to inaczej spojrzeć. Załóżmy w szafie sterowniczej wystąpiło zwarcie. Przewody luźno "latały" po rozdzielnicy a łuk elektryczny przenosił się na kolejne fazy. Na wskutek tej awarii linia produkcyjna w dużym zakładzie stanęła. Przestój dotknął 500 pracowników, ustalenie i usunięcie awarii zajęło 10 godzin. Właściciel zakładu oszacował straty związane z awarią i przestojem na kilka milionów złotych i wystąpił o wypłatę odszkodowania do swojego ubezpieczyciela.

      Ubezpieczyciel, chcąc ograniczyć swoje straty będzie szukał "kozła ofiarnego" który popełnił błąd i który poniesie większość kosztów powstałych roszczeń. W tym miejscu należy zaznaczyć, że każdy kto "macza w tym palce" np. producent na którego osprzęcie była wykonana pechowa rozdzielnica, wysyła swoich ekspertów których zadaniem jest zabezpieczenie interesu swego mocodawcy, i zebranie dowodów, że winny jest kto inny.

      W tym kontekście, jeśli rzeczoznawcy, lub inni eksperci dopatrzą się tej jednej śrubki, która została dokręcona bez użycia wkrętaka dynamometrycznego to jest już "kozioł ofiarny". Do tego jeśli ubezpieczyciel wykonawcy z tytułu OC, dopatrzy się, że rozdzielnica lub jakaś inna śrubka, została wykonana bez użycia wkrętaka dynamometrycznego to na podstawie odpowiednich norm i przepisów wykażą, że to nie był wypadek a rażące zaniedbanie i w związku z tym może odmówić wypłatę odszkodowania z tytułu OC. "Kozioł ofiarny" zostaje sam z problemem.

      Podobnie jeśli temat nie dotyczy dużego zakładu, ale ta "fatalna śrubka" stała się przyczyną wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Wówczas prokurator, biegli i inne osoby, które wyjaśniają przyczyny wypadku mają pole do popisu i udowadniania że dynamometria to standard który od lat ma być stosowany.

      "Nieznajomość prawa, nie zwalnia od odpowiedzialności".

    • @ajotnet: Udowodnienie czy wykonawca robił wszystko zgodnie z wytycznymi jest stosunkowo proste dla ekspertów. Od tego są wizje lokalne, dochodzenia, przesłuchania i zeznania. Wykonawca jest przepytywany i w stresie mówi jak jest i nie myśli aby coś zmyślać. Dodatkowo wystarczy poprosić aby pokazał swój wkrętak dynamometryczny i przepytać go z sił dokręcania i sposobu używania. 

      Nie ma a pożyczył?

      Od kogo? I przepytają tą osobę, z wypożyczalni narzędzi? Poproszę o fakturę. Nie ma?

      Zobaczmy inne rozdzielnice (działające) wykonane przez tego instalatora.  Tu można sprawdzić siłę dokręcania i zweryfikować czy używał wkrętaka, a potem zweryfikować z jego zeznaniami...

      Po to latami szkolą się prawnicy, biegli sądowi i rzeczoznawcy aby potrafili sobie poradzić z takimi wyzwaniami (o ile im się chce).

    • @Piotr Bibik: Nagrał się na kamerze że dokręcał 3 lata temu na montażu i ktoś ma twarde dyski w trakcie tego przestępstwa i w trakcie budowy.

      Coraz częściej się zastanawiam że lepiej nic nie robić (aby nie szukali kozła ofiarnego bo do tego to dąży chyba) iść na 500+, socjal z opieki i niech państwo mnie utrzymuje, a ludzie na bezrobocie też niech maja coś z życia przecież...

    • @Piotr Bibik: A tamte rozdzielnice nie są przedmiotem tego przestępstwa. Takie samo pytanie czy ma to takie czy nie ma. A szklanka jaka jest pełna do połowy czy pusta do połowy. Znasz tego dobrego co wiertarkę ukradł to kolesie po fachu wyciągną Ciebie za uszy bo znasz prezesa.

      To może latami się będzie ciągnąć i zależy od prawników, a papiery sobie załatwisz żółte też jak będziesz musiał, przecież nie pierwszy i nie ostatni.

    • @ajotnet: wiesz to nie tak. Po prostu każdy się w czymś specjalizuje. Są projektanci, prefabrykatorzy rozdzielnic, instalatorzy, pomiarowcy, itd. Kto mówi, że musi być jak do tej pory że np. instalacje w domku robi jeden fachowiec? 

      Inwestor z projektantem robią projekt, instalator wykonuje instalację zlecając prefabrykację rozdzielnicy innemu specjaliście. Połączenie rozdzielnicy z instalacją elektryczną na bazie złączek sprężynowych (znika problem dynamometrii). Pomiary robi inna osoba, itd.

      W efekcie całość instalacji może kosztować kilka razy drożej niż gdyby to "tradycyjnie" wykonywał jeden instalator, ale będzie bezpiecznie i fachowo. 

      Zobacz, kiedyś samochód naprawiano w każdym warsztacie, a teraz? Czasy się zmieniają, branża się zmienia i przyzwyczajenia "elektryków" również muszą się zmienić. 

      A inwestor, cóż ma wykonaną instalację zgodnie z przepisami, normami płaci więcej. Czy obecnie jest normalna sytuacja, że wyposażenie samej kuchni jest często dużo droższe niż cała instalacja elektryczna i teletechniczna w tym domku? Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją w której kostka koło domu i płot to był koszt dwukrotnie większy niż instalacja elektryczna (materiał i robocizna), czy to normalne?

    • @Piotr Bibik: Pewnie że nie widziałem takie kuchnie za 50 tyś, ogrodzenia za 100 tyś a na instalacje żal było wydać 30 tyś. Czy takim podejściem coś zmienisz ? Nic, zrobisz jeden domek w roku za 100tyś, a reszta kilkanaście zrobią inni i obejdziesz się smakiem, a pracowników których masz za których poniekąt jesteś odpowiedzialny musisz płacić zusy i skarbowy bo nikt tam się nie pyta czy ty masz czy nie na 15tego, 20tego i 25tego daninę chyba że honorem ten temat załatasz. Ile tak wytrzymasz rok, 2-a czy 5ięć ? Nabierz sobie leasingów na maszyny i czekaj bo ktoś Ciebie będzie straszył prawnikami, śrubkami to życia braknie na spłacanie tego wszystkiego. W każdej dziedzinie życia jest inny kierat, inny krzyż i inne chomąto !

    • @Piotr Bibik: Ma to sens, rzeczywiście dość łatwo sprawdzić czy ktoś używał wkrętaka dynamometrycznego, czy nie.

    • @ajotnet: Wolna wola człowieka to błogosławieństwo, ale łatwo może stać się piekłem. Twój biznes, Twoja odpowiedzialność.

      Piszę jak być powinno, a każdy sam kalkuluje ryzyko, robi wycenę i podejmuje decyzje. Wielu się udaje (nic się nie dzieje i nikt nie drąży tematów), ale porozmawiaj z tymi co nie mieli tyle szczęścia i mają kłopoty. 

      Znam kilka osób, które kiedyś się z takich różnych zapisów śmiały, a teraz płaczą i biegają już któryś rok po sądach a końca spraw nie widać. Pamiętam jak jedna z tych osób uczestniczyła w szkoleniu, które prowadziliśmy. Osoba ta wyśmiewała się z niedorzeczności i często padało z jej ust "kto tak robi".

      Od kiedy osoba ta jest ciągana po sądach, już nie jest jej tak wesoło, dzwoni co jakiś czas i prosi o wskazówki gdzie szukać czegokolwiek co mógłby przytoczyć na swoją obronę. 

      Firma już nie istnieje, masa długów i na razie finansuje wszystko z prywatnych oszczędności (obecnie jest na etapie sprzedaży domu). Rodzina się rozpadła (dwójka dzieci w wieku szkolnym) - stres, nerwy oraz widmo kryminału.

      Cóż czarny scenariusz (nikomu takiego obrotu spraw nie życzę), i na szczęście rzadki, ale niestety nie można i takiego wykluczyć. Wykonując prace należy również taki scenariusz kalkulować w wycenach i podejmowanym ryzyku (czasem warto odpuścić daną robotę), a może warto pomyśleć o specjalizacji i lekkim przebranżowieniu?

    • boss 894 pkt

      @Gwozdziu944:
      Myslę, że są dwa aspekty tego problemu.
      Pierwszy to określenie momentu dokręcenia śrub aby nie zniszczyć gwintu (np. w łącznikach mocy gdzie gwint jest w szynie miedzianej. A miedz jest miękka i łatwo uszkodzić gwint.
      Drugi aspekt to zapewnienie prawidłowego połączenia, zbyt mała siła nie zapewni odpowiedniego połączenia elementów co może doprowadzić do iskrzenia, grzania i zniszczenia aparatu.
      Gdzie jest granica ? Myslę, że to sprawa umowna i wynika z doświadczenia. Mając na koncie tysiące aparatów modułowych nikt nie będzie tego robił kluczem dynamometrycznym. Ale warto spróbować kilka razy przykręcić śruby w ten sposób, aby wyczuć co zaleca producent.
      Ja zazwyczaj z kluczem dynamometrycznym podchodzę do aparatury powyżej 125A, a od 250 obowiązkowo. Do 63A dokręcam zwykłymi śrubokrętami.

    • @boss: Zapewniam Cię, że niema znaczenia ile śrubek w aparatach przykręciłeś. Również posiadam długoletnią praktykę i byłem przekonany że z takim doświadczeniem, mam wyczucie i jestem w stanie prawidłowo dokręcić śruby zacisków. Niestety (a właściwie na szczęście), na prezentacji produktów Wiha, zostałem poproszony o dokręcenie śruby zwykłym wkrętakiem, na pokazowym przyrządzie, mierzącym siłę dokręcenia. Przy pierwszym podejściu przekroczyłem dopuszczalną siłę prawie 3-krotnie, oczywiście przy drugim podejściu znacząco poprawiłem swój wynik i śrubę dokręciłem już tylko 2 razy za mocno.

      Uświadomiono mi, że nie jesteśmy w stanie dokręcić śruby zwykłym wkrętakiem z prawidłową siłą, a przede wszystkim, żeby ta siła była powtarzalna. Na siłę dokręcania ma wiele czynników: rodzaj wkrętaka, szczególnie rękojeści, nasza kondycja (zmęczenie, stan zdrowia, nastrój), pozycja przy dokręcaniu, a nawet temperatura otoczenia. No i oczywiście z zupełnie inną siłą dokręcimy dziesiątą śrubę, niż tą pierwszą. Do tego dochodzi jeszcze rutyna.

      Tak, więc doświadczenie absolutnie nie gwarantuje prawidłowego dokręcania śrub, bez użycia wkrętaka dynamometrycznego.

    • Wyświetl dodatkowe odpowiedzi (18)