Przeczytano 54 razy

Czy instalatorzy mają się czym martwić?

Właśnie o takich sytuacjach najczęściej piszę. Ktoś wykonał instalacje (tu fotowoltaiczną). Działało i wszyscy byli zadowoleni i zapewne nikt szczegółowo nie sprawdzał dokumentacji, podpisów, zgodności z normami lub projektem (o ile był). Ciekawe czy teraz instalatorzy i inwestor śpią spokojnie? Czy może ubezpieczyciele będą teraz szukać różnych kruczków prawnych, aby zmniejszyć swoją odpowiedzialność lub znaleźć winowajcę, którego choć częściowo obciążą odpowiedzialnością i kosztami. 

Źródło grafiki i szczegóły tu: https://www.radio.bialystok.pl/wiadomosci/index/id/209188?fbclid=IwAR1HIe4YH9IvBVfdHhJpdDgXkkVlees5a

12

Odpowiedzi

Odpowiedzi (12)

  • Wszyscy wiemy, że zdarzają się zjawiska extremalne zjawiska pogodowe których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Trudno powiedzieć ( jeszcze) co było przyczyną zerwania konstrukcji. Być może sam montaż był prawidłowy a ktoś kto "dobrał" konstrukcję, zrobił to zbyt oszczędnie. Nie wydawajmy jeszcze wyroku. Może w najbliższym czasie ktoś kto zna temat na miejscu podzieli się informacjami o prawdopodobnej przyczynie zerwania konstrukcji.

  • Czynniki zewnętrzne powodujące tego typu przypadki mają anomalie które nieprzewidziane są czasem w jakich kolwiek normach. Nie zawsze projektant,  wykonawca jest w stanie przewidzieć aż takich przypadków pogodowych. Sprawdzenie tego, udokumentowanie aby w przyszłości ograniczyć takie zdarzenia muszą skutkować w przyszłości poprawną i jakością. Może wykonane materiały też maja wpływ na to jak widać.

  • Zadziwiająco łatwo ferujecie wyroki (będę trochę złośliwy - jak nasz rząd wprowadzający Nowy Bajzel).
    Nikt nie jest winny jak nie został skazany.
    Nie zakładajcie od razu, że to czyjaś wina. 

    Każdy twór ludzki jest zbudowany do pewnych warunków brzegowych. Nie przyszło Wam na myśl, że może jednak wszystko było zrobione zgodnie ze sztuką? Może jest projekt i jest prawidłowy, może wykonawca zrobił wszystko zgodnie z projektem. A sprzęt miał wymagane certyfikaty i badania.

    To, czy ktoś jest winny będzie zapewne wyjaśniane. Ale proszę brać pod uwagę, że to nie jest winny wykonawca, projektant czy kierownik robót. Może były takie warunki, wiał tak silny wiatr, który nie był brany pod uwagę w nawet najśmielszych oczekiwaniach i którego nie przewidywały badania, certyfikaty czy normy. 
    Mało było w ostatnich latach przypadków pozrywanych dachów ? Czy wszystkie te dachy też były zbudowane błędnie ? NIE. 
    Być może w tym przypadku było podobnie. Więc zanim kogoś ukamionujecie przemyślcie dobrze, czy macie rację.

    Miłego weekendu, ja być może spadam na ukochane narty....

    • @boss:

      Z całym szacunkiem, ale podam jeden z wielu znanych mi przykładów. Ten akurat przerobiłem osobiście. Remont i modernizacja budynku B9 Pwr. Powstał projekt w biurze projektowym w Szczecinie. Po wykonaniu pierwszych prac konstrukcyjnych, a w międzyczasie prac instalacyjnych okazało się, że obiekt nadaje się raczej tylko do wyburzenia. Kto poniósł koszty naprawy konstrukcji i ponownych robót innych branż ? Tylko wykonawcy !!! Architekt wraz z Projektantem wypięli się wielką du...Mało tego, Politechnika zaproponowała zmiany w architekturze i konstrukcji, które wykona na własny koszt. I co na to "architekt"? Zażądał rekompensaty za naruszenie praw autorskich. Pomijam już fakt, że podczas trwania przedmiotowej realizacji przebudowy obiektu ani razu tych osób nie spotkałem na obiekcie nie mówiąc już o uczestnictwie w cotygodniowych naradach.

      Może trochę odbiegłem od  tematu, ale chciałem nakreślić jaką mamy rzeczywistość.

      Miłego szusowania :)

    • @boss: a w którym miejscu wskazałem winnego lub napisałem że ktoś jest winny? Tego nigdzie nie napisałem. Nie dałem żadnego wyroku. Przy okazji tej tragedii zadałem tylko pytanie i robiłem teoretyczne rozważania. Ten przypadek raczej traktuję jako pretekst do rozważań o tym jak wykonawcy, projektanci i inwestorzy podchodzą do dokumentacji technicznej, wymogów prawnych itd.

      Z Twoich poprzednich wypowiedzi wiem, że masz bogate doświadczenie zawodowe. Wiesz jak w praktyce wyglądają instalacje elektryczne  (jakie są rozbieżności to co jest a jak powinno być). 

      P.S.
      Miłego relaksu i bezpiecznego odpoczynku na nartach :)

    • boss 652 pkt

      Odpowiedź oznaczona przez autora jako pomocna

      @artel electric:
      Pytanie, a dlaczego nie odpowiedzieli za błędy ?
      A dlaczego wykonawcy wzieli na siebie koszty naprawiania ? 
      To dla mnie nie zrozumiałe. Ja wiem, ze to czesto tak działa, ale to chyba tylko w polsce tak działa. 
      W cywilizowanych krajach za projekt odpowiada biuro projektowe i ich ubezpiezenie ponosi koszty blędów i nie ma od tego wyjątków. A u nas jeździ się po wykonawcy jak po starej szamcie. Dlaczego?
      Ja nie kupuje tekstu, że Wykonawca ma sprawdzać projekt, wyłapywać błędy czy niedoróbki. To nie są kompetencje wykonawców. Nie muszą się na tym aż tak znać, aby móc weryfikować projekty.
      Kiedyś sam siedziałem godzinami, przeglądałem dokumentacje instalacji które mieliśmy wykonywać. Dzis sie tym nie przejmuję. Jak jest błąd w dokuemntacji i proces, maszyna, obiekt nie działa jak należy, to zgłaszam do zamawiającego i czekam na zlecenie prac dodatkowych na poprawienie instalacji czy szafy. A czy płaci inwestor, czy projektant - to tak naprawdę nie mój problem.

      Pamiętaj, że jak coś zmienisz w schemacie, to bierzesz na siebie odpowiedzialność za to. A przecież to nie twoje kompetencje w procesie budowlanym (nawet jak się na tym znasz).

    • boss 652 pkt

      @Piotr Bibik:
      A to tez nie była uwaga do Twojego pytania Piotrze.
      Moze nadinterpretowałem inne wypowiedzi i troche wyszedłem przed szereg. Ale absolutnie to nie był przytyk w twoim kierunku.

      A jak wygląda praktyka na budowach to ja wiem i to doskonale, że wykonawcy świeci nie są (sam też nie jestem bezbłędny), nie brakuje papudraków. Nie chce nikogo bronić, ale uważam, że aby wyrokować trzeba mieć pełen obraz sytuacji, bo nie zawsze co wydaje nam się białe, takie jest w rzeczywistości. :)

    • @boss: oczywiście. Aby wyrokować trzeba tam być, zrobić wizje lokalną, zapoznać się z dokumentacją, sprawdzić, czy zostało wykonane zgodnie z dokumentacją, zobaczyć jakie były warunki (np. siła wiatru) itd. Najpierw trzeba dokładnie zebrać dane, potem je przeanalizować i dopiero wyciągać wnioski. Tutaj tylko możemy sobie porozmawiać czym MOGĄ skończyć się błędy i nieprzestrzeganie wytycznych z projektów, norm, i innej dokumentacji.

    • Wyświetl dodatkowe odpowiedzi (3)
  • To też może być ciekawym tematem do rozważań na forum. kto jest winny? od góry: architekt-projektant-inspektor nadzoru-kierownik budowy-majster budowy-wykonawca-podwykonawca czy w końcu bogu ducha winny brygadzista, o pracownikach szeregowych już nie wspomnę.

    Gdzieś kiedyś czytałem taką interpretację przepisów, że najbardziej przej...ma ten na dole, gdyż powinien zwrócić uwagę na błędy projektowe i zgłosić je wyżej, później wyżej i wyżej, aż do projektata dojdzie, który oczywiście ma ubezpieczenie, podobnie jak Inspektor i Kierownik kontraktu i Architekt. Ogólnie rzec biorąc ja jako Kierownik budowy mam przechlapane, bo nie wyłapałem błędów Projektanta, za co on więc bierze kasę ???

    • @artel electric: zwróć tylko uwagę na ubezpieczenie OC o którym piszesz (w kontekście, że ma je projektant, albo wykonawca). W ubezpieczeniu jest mowa, że obowiązuje w razie wypadku a nie rażącego niedbalstwa lub celowego działania (w różnych ubezpieczalniach różnie to określają, ale tu do zrozumienia wypowiedzi chodzi o sens a nie o dosłowny cytat). Jak wspomniał @automatykabudynkowa jeśli eksperci ubezpieczyciela udowodnią (co nie jest trudne), że konstrukcja była skręcana bez użycia narzędzi dynamometrycznych to sprytny ekspert zaliczy to do rażącego niedbalstwa lub poważnego błędu.

      Nie podciągniesz tego pod wypadek, bo jak?

      Ubezpieczyciel będzie trwał na stanowisku, że celowo nie użyto narzędzi dynamometrycznych. I tak na każdym kroku naprawdę ciężko będzie się z tego wymigać. Zobacz domyślam się, że w tym przypadku instalacja była montowana do już istniejącego dachu. Czy były wykonane obliczenia wytrzymałości dachu? Czy było uwzględnione w projekcie w jaki sposób przytwierdzić konstrukcję do podłoża? Bardzo rzadko są wykonywane tak szczegółowe projekty, a jeszcze rzadziej wykonawca kupuje np. kołki rozporowe lub kotwy wskazane w projekcie. 


      Przykład nie związany z tą sytuacją.

      Jeśli w projekcie jest wskazane, że konstrukcja ma być przymocowana do podłoża kołkami np. fischer Duopower w ilości 400 szt to mało, który wykonawca takie kołki kupi.


      Zróbmy symulację:
      400 szt kołków fischer duopower 12x60 S kosztuje 1078 zł.
      https://www.tim.pl/kolek-z-wkretem-fischer-duopower-12x60-s-538248-10szt

       

      Większość wykonawców wybierze tańsze kołki (przecież to tylko kołek) i dzięki temu za 400 kołków zapłaci 599 zł.
      https://www.tim.pl/kolek-uniwersalny-12x60-z-wkretem-8x80-4all-1280-10szt


      Dzięki temu wykonawca zaoszczędził tylko na kołkach 478 zł. Jeśli nic się nie stanie - super, ale jak się coś wydarzy to wówczas taka zamiana kołków może być podstawą do odmowy wypłaty odszkodowania i wskazania jako winnego wykonawcę który, dokonał zamiany bez zgody projektanta i wpisanie zamiany w projekt.

      To oczywiście skrót i uproszczenie, ale bardziej zależy mi na wskazaniu kierunku rozważań i możliwy tok postępowania.

      Akurat jeśli chodzi o przywołaną przeze mnie dynamometrię to więcej może nam coś podpowie a może da jakieś przykłady @Doradca_Wiha

    • Panowie

      Tutaj życie życiem, a prawo prawem.

      Z doświadczenia wiem, że ubezpieczyciel zrobi wszystko aby nie wypłacić odszkodowania w takim przypadku. Poszuka i znajdzie(sam tego doświadczyłem).

      Bardzo istotną częścią jest, wspomniana przez Piotra Bibika - dynamometria, czyli dokręcanie elementów określonym momentem.
      Tak jak Panowie pewnie doskonale wiecie - większość osprzętu elektroinstalacyjnego ma podane w karcie produktowej, bądź na produkcie momenty dokręcenia- dla przykładu najprostszy wyłącznik jednego z producentów- na żółto zaznaczyłem podawany przez producenta moment dokręcania.
      Dokręcanie go nieprawidłowym momentem/ bez odpowiedniego narzędzia dynamometrycznego - jest po prostu błędem, na który 30 lat temu nikt nie zwracał uwagi. Obecnie jednak wszyscy powinni mieć to na uwadze.
      Na szczęście- świadomość profesjonalnych firm jest coraz większa i coraz częściej widzimy na ich wyposażeniu urządzenia dynamometryczne.
      Przy okazji dynamometrii proszę pamiętać o dwóch ważnych elementach:

      - kalibracji urządzeń dynamometrycznych - większość urządzeń powinna być kalibrowana co okres jednego roku bądź co 5000 cykli dokręceń - w zależności od tego co nastąpi wcześniej. Tylko skalibrowane urządzenia zapewniają nam prawidłowe dokręcanie.
      - atesty/ certyfikaty dla urządzeń dynanometrycznych - tutaj jest to niezwykle ważne aby nasze urządzenie(wkrętak/ klucz) dynamometryczne posiadały certyfikat.

      W tym konkretnym przypadku instalacji fotowoltaicznej z Białegostoku - kto ponosi winę? Niech tutaj dochodzi tego firma, która zleciła budowę. 
      Dla mnie najważniejsze, że nikomu nic się nie stało.
      Miłego dnia.

  • Panie Piotrze, przecież już dawno Pan opisał jakie są sztuczki ubezpieczycieli. Link zamieszczam poniżej. Może źle napisałem nie sztuczki a raczej jaka jest ludzka beztroska. Praktycznie nikt nie czyta tego co podpisuje cieszy się że ma wykupione ubezpieczenie i tyle. Ta sytuacja pewnie będzie się ciągnęła kilka lat moim zdaniem ubezpieczyciel pewnie wypłaci jakieś ubezpieczenie ale tak jak Pan to wskazał instalator nie zasłoni się swoją polisą OC bo eksperci na pewno znajdą jakieś niedociągnięcia pewnie nawet zwrócą uwagę na dokręcanie śrub montażowych kluczami dynamometrycznymi. Właściciele samochodów pewnie dostaną odszkodowania no chyba że parkowali w niedozwolonych miejscach. Ale ostatecznie zapewne jakiś instalator lub projektant który zrobił projekt metodą ctrl+c a następnie ctrl+v, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności finansowej.
    https://www.napiecie.salama.pl/instalacja-elektryczna-a-ubezpieczenie-domu/