Przeczytasz w 21 min.
Przeczytano 25 razy
Ostatnia aktualizacja 2024-01-17

Dlaczego tak ważna jest ochrona przeciwprzepięciowa w czasach planowanego postarzania produktu

Bezpieczeństwo elektroniki w erze starzejących się urządzeń

W obecnych czasach powszechna staje się sytuacja, gdy naprawa zepsutego sprzętu okazuje się mniej korzystna niż zakup nowego. Sprzęt bardzo często zaczyna się psuć krótko po upłynięciu okresu gwarancji. Pierwsze przykłady celowego działania celem skrócenia czasu eksploatacji dotyczyły zwykłych żarówek. Żarówki, które pojawiły się na początku XX wieku, działały wiele lat. Producenci oświetlenia zauważyli, iż z roku na rok coraz mniej ich sprzedają. Stąd też w latach 1925-1939 celowo zaczęli skracać żywotność żarówek. Społeczeństwo zostało zmuszone do kupowania ich częściej. Producentom do dziś dnia nie udowodniono zmowy, a ich tłumaczenia skupiały się na prostym zdaniu – jeśli chcemy większej ilości światła, to niestety czas pracy musi być krótszy.

W naszych czasach zjawisko skracania czasu życia dotyczy szczególnie produktów z rynku RTV, AGD. Urządzenia są tak projektowane, aby uległy uszkodzeniu po kilku latach użytkowania. Ich ewentualna naprawa przez serwisy, przy wysokich kosztach usługi w porównaniu do ceny nowego produktu, staje się po prostu nieopłacalna. Lodówki, pralki, zmywarki, płyty indukcyjne, ekspresy do kawy psują się po kilku latach – to już standard, do którego przywykliśmy. O dziwo, te wyprodukowane w fabrykach PRL-u wciąż jeszcze pracują. W prasie można znaleźć relacje osób opisujących niezawodność starego sprzętu. „Moja pralka Frania jest nie do zdarcia. Nie oddam jej ani nie sprzedam …” [4].


Fragment czasopisma "Fakt" dotyczący planowanemu postarzaniu sprzętu

Rys. 1. „Moja pralka Frania jest nie do zdarcia. Nie oddam jej ani nie sprzedam” – [4]

Niedawno obiegła świat informacja opisująca jaskrawy przykład skracania czasu życia smartphonów, którą dokonano poprzez aktualizację systemu operacyjnego iOS. Użytkownicy iPhone’ów dostrzegli nagłe znaczące pogorszenie wydajności baterii. Zdarzały się przypadki, gdy poziom naładowania akumulatora spadał nagle z 30 do 1 procenta [6]. Aktualizacja oprogramowania przeprowadzona przez producenta spowodowała szybszą konieczność wymiany baterii. Zresztą kwestia baterii i braku możliwości jej wymiany we współczesnym smartphonie może być również przykładem ograniczania czasu życia sprzętu. Powszechną praktyką jest przyklejanie baterii na przykład do ekranu LCD wewnątrz telefonu.

Kolejnym jaskrawym przykładem są ekrany naszych smartphonów. Wszyscy spotkaliśmy się z pękającym szkłem wyświetlacza. Zadaję otwarte pytanie. Czy można byłoby ekran wykonać z grubszego szkła? Oczywiście, że tak – ale nikomu na tym nie zależy. Ekrany mają pękać. My mamy je wymieniać lub kupować ubezpieczenia od tzw. pękniętego ekranu. Fabryki zaś mają produkować części zamienne i sprzedawać w cenie, która ma nas zniechęcić do naprawy.


Pęknięty ekran w smartphonie

Rys. 2. Pęknięty ekran telefonu [7]

Kolejny przykład. Wiertarka. Jeśli popatrzymy na ofertę dostępnych wiertarek, łatwo zauważymy różnice w cenie. Jedna wiertarka kosztuje parę set złotych. Druga o identycznych parametrach – już kilka tysięcy. Dodam – tego samego producenta. W czym tkwi różnica poza nazwą? Otóż w kołach zębatych. W tańszym modelu są one plastikowe. W droższym są wykonane z metalu. Mając tę wiedzę, można bez problemu oszacować czas pracy jednego i drugiego modelu wiertarki.

Należy zauważyć, iż omawiane zjawisko nie ogranicza się tylko do sprzętu RTV/AGD. Kolejny przykład – samochody. Już przyzwyczailiśmy się, iż po kilku latach od wyjechania z salonu wszystko „zaczyna się sypać”. Cóż wówczas robimy – szybko sprzedajemy coraz częściej psujący się samochód.

Spójrzmy na bardzo ciekawą definicję: „Planowane postarzanie produktu – analiza niezawodnościowa jako ważny dział w procesie projektowania” - zaczerpniętą z Wikipedii [1].

„Planowane postarzanie produktu, także planowane ograniczenie trwałości produktu, zaplanowana żywotność produktu (ang. planned obsolescence) – jest to strategia producenta, mająca na celu takie projektowanie towarów, aby miały one ograniczony czas użytecznego życia, po tym zaś okresie stawały się niesprawne, a często nieopłacalne w naprawie. Planowe postarzanie produktu ma wymusić na konsumencie ponowne kupienie produktu i tym samym przyniesienie zysku producentowi. Co do zasady przedsiębiorstwa produkcyjne nie przyznają się do tej praktyki, a niekiedy otwarcie ją negują”. – źródło Wikipedia [1].

Przepięcia – dobry sposób na planowane postarzanie produktu

Rozważania rozpoczniemy od odpowiedzi na proste pytanie. Dlaczego mamy więcej awarii sprzętu w domach? Dawniej w domach, mieszkaniach używanych było bardzo mało urządzeń elektronicznych, instalacje elektryczne były bardzo proste i skoncentrowane na zapewnieniu energii do oświetlenia i ewentualnie do zasilania lodówek. Nie mieliśmy komputerów, odporność udarowa urządzeń była bardzo duża, nie mieliśmy odnawialnych źródeł energii, inteligentnych urządzeń ułatwiających nam codzienne życie. W dzisiejszym świecie otoczeni jesteśmy ze wszystkich stron urządzeniami elektronicznymi. Powszechnie stosowane są mikroprocesory, począwszy od lodówek, pralek, zmywarek a skończywszy na zdalnie sterowanym systemie grzewczym, zdalnie włączanym światłem, kamerami. Wymieniać można bez końca elektronicznie sterowane urządzenia, do których w przeciągu ostatnich lat się przyzwyczailiśmy i nie wyobrażamy sobie bez nich życia. Urządzenia te zasilane są niskimi napięciami, co powoduje, że są bardziej podatne na przepięcia.

Czym w ogóle są przepięcia? Przepięcie, zgodnie z definicją jest to każdy wzrost napięcia w sieci lub w układzie ponad jego wartość znamionową. Zazwyczaj urządzenia elektroniczne są odporne na kilkunastoprocentowy wzrost napięcia ponad wartość znamionową. Jeśli urządzenie zasilane jest napięciem 230 V, to zgodnie z normami powinno wytrzymać o 10% więcej, czyli 253 V. A co będzie, jeśli napięcie wzrośnie? Zgodnie z normą urządzenie może się popsuć i zazwyczaj się psuje. Popatrzmy na urządzenie od strony płytki elektronicznej. Mikroprocesory, które praktycznie znajdują się w każdym urządzeniu elektronicznym, zasilane są napięciem od 1,8 V do 5 V. Zgodnie z danymi katalogowymi również są w stanie wytrzymać o 10% wyższe napięcie od znamionowego. Czyli jeśli wykonamy proste obliczenia, to okazuje się, że będą one działać do 1,98 V (dla procesorów zasilanych napięciem 1,8 V) i odpowiednio 5,5 V (dla układów zasilanych napięciem 5 V). Jak sobie tak popatrzymy na te wartości, to nie wydają się być one szokująco wysokie. Niemniej jednak powodują bardzo dużo różnego rodzaju uszkodzeń, które bardzo rzadko wiążemy z przepięciami. Jak wygląda urządzenie, które przez chwilę pracowało z wyższym napięciem niż znamionowe. Popatrzmy na rysunek 3. Malutkie pęknięcie widoczne na zewnętrznej części układu scalonego – wielkości około 2 mm. Użytkownik tego układu jedynie co zauważył to fakt, iż przestało ono działać. Pozostałe znajdujące się w sąsiedztwie urządzenia działały bez zarzutów. Bardzo często tłumaczymy to sobie w prosty sposób: słabej firmy urządzenie było i się po prostu popsuło, trzeba je naprawić lub kupić nowe – lepsze. W tym miejscu możemy przejść do sedna sprawy. Czy nie było to przypadkiem celowe działanie producenta? A może celowe zaniedbanie? Tego nie wiemy i się na pewno nie dowiemy. Niemniej jednak patrząc okiem specjalisty, nie znajdziemy w analizowanym przypadku żadnego elementu lub układu zabezpieczającego elektronikę przed przepięciami. Czy można byłoby zainstalować taki element? Tak, bez problemu. Czy są one drogie? Zdecydowanie nie. Kilkanaście groszy przy seryjnej produkcji – mały warystor lub dioda transil. Czy z punktu widzenia producenta warto układ zabezpieczyć? Zdecydowanie – nie. Dlaczego? W cyklu życia produktów w pewnym momencie dochodzi do nasycenia się rynku i zdecydowanego spadku sprzedaży, co w konsekwencji może doprowadzić do upadku przedsiębiorstwa. Dlatego też wykorzystując szczegółową wiedzę o naturze przepięć, można tak dobrać parametry znamionowe zastosowanych elementów, aby ze ściśle zdefiniowanym prawdopodobieństwem uległ on uszkodzeniu — prawdopodobieństwem pojawienia się przepięcia o zadanej wartości szczytowej.


Uszkodzony układ scalony - zdjęcie własne

Rys. 3. Uszkodzony mały układ scalony na płytce drukowanej – zdjęcie własne autora.

Patrząc od strony producenta, można powiedzieć, iż przyczyną awarii nie jest samo urządzenie, lecz sieć, do której jest ono podłączone. Nie sposób się nie zgodzić z takim podejściem. Niemniej jednak zdarzają się przypadki, w których widać ewidentnie niewłaściwe postępowanie producentów.

Przyjrzyjmy się bliżej kwestii bezpieczników. Jeśli popatrzymy na stare urządzenia, miały one dostępne z zewnątrz gniazda bezpiecznikowe – patrz rysunek 4.


Gniazdo bezpiecznika
Gniazdo bezpiecznika w starszym sprzęcie elektronicznym

Rys. 4. Gniazdo bezpiecznika [8]

Obecnie trudno jest się doszukać gniazd bezpiecznikowych w urządzeniach. Czyżby zaprzestano stosowania bezpieczników? Zdecydowanie nie. Bezpieczniki zostały zminiaturyzowane i umieszczone wewnątrz urządzeń – patrz rysunek 5. Popatrzmy na ofertę miniaturowych bezpieczników wykonanych w technologii SMD (montażu powierzchniowego wielkości kilku milimetrów) – patrz rysunek 6.

A jak to się ma do przepięć? Przecież bezpiecznik zabezpiecza przed za dużym prądem, a nie przed przepięciem! W jaki sposób przepięcie może spowodować uszkodzenie (co najmniej) bezpiecznika? Mechanizm oddziaływania może być bardzo prosto wyjaśniony — oczywiście w dużym uproszczeniu. Otóż urządzenie potrzebuje określonej „porcji” energii elektrycznej do pracy. Z powszechnie znanego prawa Ohma wynika, iż wartość płynącego prądu zależy od napięcia i rezystancji I = UR. Możemy założyć w dużym uproszczeniu, iż rezystancja wewnętrzna urządzenia w danej chwili czasowej jest stała. Jeśli wzrośnie napięcie na wejściu urządzenia, automatycznie popłynie większy prąd, co w konsekwencji może spowodować „spalenie się” bezpiecznika. A jeśli nie mamy ochrony przed wzrostem napięcia i nie mamy możliwości naprawy urządzenia (lub jest to nieopłacalne) – musimy kupić nowy jego egzemplarz, co jest równoznaczne z wydaniem pieniędzy.


Porównanie rozmiarów elementów SMD

Rys. 5. Wielkość elementów SMD w odniesieniu do ołówka [9]


Zdjęcie płytki elektronicznej przedstawiające elementy SMD

Rys. 7. Płytka elektroniczna z elementami SMD [10]

Spalone elementy SMD na płycie głównej komputera

Rys. 8. Uszkodzone elementy SMD na płycie głównej komputera [11]

Czy w takim gąszczu miniaturowych elementów znajdziemy uszkodzony bezpiecznik — patrz rysunek 7, 8? Zdecydowanie nie. Czy będziemy próbowali urządzenie naprawić? Czasami pokusimy się o to, nie mniej jednak koszty naprawy najprostszego uszkodzenia nierzadko będą porównywalne z kosztem zakupu nowego urządzenia.

Najgorszym przypadkiem, z jakim się spotkałem, była celowa zmiana przekroju ścieżki na płytce drukowanej i użycie jej jako bezpiecznika – patrz rysunek 9.

Nietypowe umieszczenie bezpiecznika na płytce drukowanej

Rys. 9. Bezpiecznik umieszczony na płytce drukowanej w formie wąskiej ścieżki [11]

Dla osób chętnych polecam lekturę z zakresu analizy niezawodnościowej. Zwróćmy uwagę na powszechnie używane w niej pojęcia: średni czas pracy do uszkodzenia (ang. MTTF, Mean Time to Failure), przewidywany czas działania między uszkodzeniami (ang. MTBF – Mean Time Between Failure), okres życia (obiektów) nienaprawialnych [2] itp.

Planowane postarzanie produktu — co na to Unia Europejska?

Unia Europejska postanowiła wprowadzić przepisy prawne zobowiązujące producentów do tego, aby ich wyroby stały się trwałe i łatwiejsze do naprawy. Przepisy wydłużające trwałość produktów to krok w dobrą stronę.

„Od USA po Europę, użytkownicy domagają się prawa do naprawy, ponieważ są zmęczeni produktami, które zostały zaprojektowane z myślą o przedwczesnym zużyciu — ocenia Chloe Fayole z European Environmental Citizens' Organisation for Standardisation — ECOS, która prowadzi kampanię Coolproducts i opowiada się za prawem do naprawy dla europejskich konsumentów” [3].
Czy coś to zmieni? Zdecydowanie nie. Części zamienne można kupić od dawna. Powszechnie wiadomo, że te samo urządzenie złożone z części zamiennych kosztuje wielokrotnie więcej niż te same nowe.

Skąd biorą się przepięcia?

Bez względu czy tego chcemy, czy nie nasze urządzenia elektryczne i elektroniczne są zmuszone do pracy w środowisku narażonym na przepięcia. Przepięć nie widać. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia.

Najwięcej przepięć powstaje w instalacjach elektrycznych w wyniku różnych operacji łączeniowych, zwarć, zmian konfiguracji układu połączeń – np. dołączanie nowych odbiorników energii elektrycznej w domu. Są to tak zwane przepięcia wewnętrzne. Nie mają one zbyt dużych wartości, niemniej jednak jest ich dość dużo. Wielokrotnie występując w instalacjach elektrycznych, stopniowo (tak jak kropla drążąca skałę), nadwyrężają nasze urządzenia, ich układ izolacyjny, tory prądowe, tory pomiarowe, tory sygnałowe itp. Oczywiście sprzęt, który użytkujemy, w pewnym stopniu jest na nie odporny, ale do czasu. Wyznaczając prawdopodobieństwo ich wystąpienia i odnosząc to do parametrów znamionowych elementów użytych do ich budowy, można obliczyć średni czas pracy do uszkodzenia (ang. MTTF, Mean Time to Failure) – czytaj zaprogramować jego uszkodzenie.

Najbardziej niebezpieczne dla wszelakich urządzeń są bezpośrednie lub pośrednie wyładowania piorunowe, które też są źródłem przepięć. Wówczas możemy spodziewać się w instalacjach elektrycznych napięć na poziomie tysięcy woltów, co przy braku ochrony przeciwprzepięciowej na pewno skończy się bezpowrotnym uszkodzeniem urządzeń do tej instalacji podłączonych. Uwzględniając okres gwarancji, strefę zagrożenia piorunowego można stwierdzić, iż statystycznie rzecz ujmując w Polsce urządzenia i systemy elektroniczne są kilkakrotnie (od 5 do 8 razy) w ciągu roku narażone na uszkodzenia pochodzące od wyładowań piorunowych [12].

Jak się zabezpieczyć przed przepięciami?

Pierwszym krokiem powinno być policzenie wszystkich przewodów, które wchodzą do budynku/mieszkania i z niego wychodzą. Zwykle są to przewody zasilające, telefoniczne, telewizji kablowej, kable internetowe, oświetlenia zewnętrznego itp. Co do zasady należy zainstalować ograniczniki przepięć na każdym przewodzie/kablu wchodzącym/wychodzącym z budynku/mieszkania. Z punktu widzenia kosztów bezwzględnie należy zainstalować ogranicznik przepięć na wejściu instalacji elektrycznej, kablu internetowym, kablu telewizyjnym. W sumie daje to minimum trzy ograniczniki przepięć. Przy wyborze konkretnego ogranicznika przepięć należy zwrócić uwagę na jakość, a nie na cenę. Polski rynek zalany jest pseudo ogranicznikami pochodzenia chińskiego, które zamiast skutecznie chronić przed przepięciami, w większości przypadków po prostu tylko są, a niekoniecznie działają. Koszty ochrony przeciwprzepięciowej można ograniczyć, rezygnując z połączeń kablowych na rzecz połączeń bezprzewodowych. Jest prosta zasada, im mniej kabli wchodzi/wychodzi, tym mniej ograniczników przepięć należy wstawić – tym taniej też będzie ochrona kosztowała. W typowym domu jednorodzinnym/mieszkaniu najcenniejszymi urządzeniami jest system grzewczy (piec lub inne urządzenie zapewniające ciepło — najczęściej sterowane elektronicznie), sprzęt AGD (lodówka, zmywarka, pralka, piekarnik, kuchenka mikrofalowa), telewizor, komputer.

Tutaj należy się zastanowić i postawić sobie pytanie: jak zareaguję, gdy mi w domu uszkodzi się lodówka, telewizor, komputer?

r
Ograniczniki przepięć w domu jednorodzinnym

Rys. 10. Dom jednorodzinny z urządzeniami do ograniczania przepięć [13]

Część czytelników może powiedzieć: ale ja mam ubezpieczenie i nie muszę się martwić!!! Czy aby na pewno? W powszechnym odczuciu zawierając umowę ubezpieczenia, jesteśmy przekonani i w większości wręcz pewni, że w przypadku zaistnienia sytuacji wyjątkowej powodującej powstanie strat materialnych ubezpieczyciel pokryje nam poniesione straty. Niestety w życiu jest zupełnie inaczej niż w teorii. Bardzo często okazuje się, że dopiero gdy ubezpieczony obiekt lub rzecz ulegnie uszkodzeniu, zmienia się nasze postrzeganie umowy ubezpieczeniowej. Nagle przypominamy sobie ciągle aktualne przysłowie „mądry Polak po szkodzie”. Najgorszy możliwy scenariusz, z którym możemy mieć do czynienia, jak zwykle zaczyna się od powstania szkody. Bardzo często uszkodzenie sprzętu elektrycznego lub elektronicznego powodowane jest przez kilka występujących jednocześnie, lub bezpośrednio po sobie zdarzeń – tzw. ciąg zdarzeń katastrofalnych. Dochodzi do niego w wyniku na przykład doziemnego wyładowania piorunowego, pobliskiego wyładowania piorunowego, zwarcia w systemie elektroenergetycznym, operacji łączeniowych, jak również w wyniku nieubłaganej statystyki i sztucznego postarzania sprzętu z uwzględnieniem omówionego wcześniej współczynnika MTBF. Zmiana ciągu zdarzeń, choć w jednym miejscu przerywa sekwencję prowadzącą do awarii. Wracając do najgorszego scenariusza – nagle dowiadujemy się, iż doszło do uszkodzenia. Sprawdzamy urządzenie jeszcze raz. I nic. Dalszy rozwój wypadków zależy od przeznaczenia użytkowanego sprzętu. W przypadku urządzeń domowych – pojawia się niewygoda. Utrudnienie życia codziennego, brak możliwości rozrywki itp. W przypadku urządzeń wykorzystywanych do działalności gospodarczej natychmiast zaczynamy ponosić straty. A to z powodu niemożliwości wykonania powierzonych nam zadań, a to z powodu przestoju całej linii produkcyjnej, a to z powodu utraty danych. Różnego rodzaju skutków można by wyliczyć bardzo dużo. Nagle okazuje się, że straty, które ponosimy, kosztują nas więcej niż sprzęt, który uległ awarii. Zastanawiamy się przez chwilę. Przecież jesteśmy ubezpieczeni. Zgłaszamy szkodę i czekamy na decyzję lub wizytę likwidatora. Jakie są możliwe scenariusze rozwiązania „naszej” sprawy? Najlepszy z możliwych. Ubezpieczyciel ze względu na znikomą wielkość zgłoszonej szkody, po przeanalizowaniu naszej wypadkowości i stwierdzeniu, że jest to pierwsza szkoda — wypłaca nam żądaną kwotę. Opcja druga. Wypłaca nam niższą kwotę od żądanej – tłumacząc to umową ubezpieczenia na kwotę rzeczywistą — uwzględniającą zużycie się ubezpieczonego sprzętu, a nie na kwotę odtworzeniową tą, za którą możemy odkupić takie samo urządzenie. Opcja trzecia – po przeanalizowaniu naszej wypadkowości – stwierdza, iż należy zażądać dodatkowych dokumentów tj. np.: protokołu przeglądu okresowego instalacji elektrycznej, odgromowej, uziomu. Zaczynamy się zastanawiać - „agent ubezpieczeniowy” nic o tym nie wspominał. Nic nie mówił o konieczności ich okresowego sporządzania. Nie dysponujemy takim dokumentem. Wobec powyższego decyzja może być tylko jedna – odmowa wypłaty odszkodowania, ze względu na niespełnienie warunków ubezpieczenia opisanych w punkcie n-tym ogólnych warunków ubezpieczenia (w skrócie OWU), które to podpisaliśmy przy zawieraniu umowy i jednocześnie zobowiązaliśmy się do ich spełnienia. Zaczynamy analizować sprawę i stwierdzamy – trudno się mówi. W tym miejscu należy zauważyć, iż tylko 2% odmów wypłaty odszkodowania znajduje swój finał w sądzie. Opcja czwarta – zakres zgłoszonej szkody został wyłączony z odpowiedzialności ubezpieczeniowej na mocy n-tego zapisu w OWU. Opcja piąta – wykupiony przez nas wariant ubezpieczenia w ogóle nie obejmuje zgłaszanych przez nas szkód – należało wykupić wariant rozszerzonej ochrony, o czym dowiadujemy się, dopiero gdy powstała szkoda. Opcja szósta – straty poniesione w wyniku przestoju w produkcji wymagają zupełnie innej umowy ubezpieczenia. Opcja siódma – telefon od ubezpieczyciela – nie mylić z popularnym „kołem ratunkowym” znanym z teleturnieju. Najbardziej niebezpieczny wariant. Podczas rozmowy (która jest nagrywana za naszą zgodą – jeśli się nie zgadzamy, należy się rozłączyć, o czym jesteśmy informowani na samym początku) omawiana jest zgłoszona przez nas szkoda. W rozmowie najczęściej skupiamy się na wylewnym opisie tego, co nam się przydarzyło. Likwidator po zapoznaniu się z sytuacją, korzystając z dedykowanego systemu informatycznego (do którego tylko on ma dostęp) określa kwotę odszkodowania (zwykle mocno zaniżoną uwzględniającą wartość rzeczywistą, a nie odtworzeniową) i proponuje np.: „zamknięcie sprawy”, „dodatkową dopłatę” czy też stwierdza „na tym kończymy likwidację szkody” [14]. Dlaczego jest ten wariant niebezpieczny? Zazwyczaj jedno zdarzenie oznacza powstanie kilku roszczeń odszkodowawczych. Powyższe postępowanie jest de facto ugodą i praktycznie powoduje zrzeczenie się z dalszych roszczeń i innych przysługujących praw wynikających z umowy, praw konsumenckich – odkręcenie tego może być praktycznie niemożliwe. Zgoda oznacza szybkie załatwienie, sprawy jednak nic nie ma za darmo. Cytując prawnika [14]: „osoba poszkodowana w procesie likwidacji szkody nie ma statusu konsumenta. Ubezpieczyciel zatem nie musi informować jej o sposobie i terminie wykonania prawa do odstąpienia od umowy – ugody. Nie zachodzi wobec tego również obowiązek statuowany przez art. 20 u.p.k. Oznacza to, że towarzystwo ubezpieczeniowe nie jest zobowiązane do potwierdzenia treści zawartej ugody na papierze lub innym trwałym nośniku”. Opcja ósma – jest to nasza kolejna szkoda. Ubezpieczyciel odmawia wypłaty odszkodowania, licząc na fakt, iż nie będzie złożone odwołanie od decyzji. Opcja dziewiąta — szkody mają znaczny rozmiar. Dokonywana jest wizja lokalna. Na jej podstawie ubezpieczyciel podejmuje decyzję, zazwyczaj niekorzystną. Pozostaje nam kosztowna i długotrwała sprawa sądowa. Zazwyczaj powoływani są biegli. Za każdym razem, gdy sąd w postępowaniu cywilnym przychyli się do wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, wymagana jest wpłata zaliczki na ten dowód. Strona, która wnosi o podjęcie czynności połączonej z wydatkami, obowiązana jest uiścić zaliczkę na ich pokrycie w wysokości i terminie oznaczonym przez sąd [15]. Jedna opinia nie wyklucza drugiej. Koszty rosną. Czas trwania sprawy sądowej – kilka… kilkanaście lat. Efekt – trudny do przewidzenia. Celowość korzystania z usług firm pośredniczących w wypłacie odszkodowań jest wątpliwa ze względu na ograniczony zakres ich działania, prowizje itp. Podsumowując: Kwestie ubezpieczeń są bardzo skomplikowanym procesem formalno-prawnym. Wymagają szerokiej wiedzy prawniczej, technicznej oraz wiedzy z zakresu i sposobu orzekania w sądach powszechnych. Niedociągnięcia w tym zakresie mogą być bardzo kosztowne.

Kończąc, warto mieć na uwadze, iż nie jesteśmy w stanie przeciwdziałać programowanemu zużyciu sprzętu. Proceder będzie obecny, czy tego chcemy, czy nie. Najlepszym wyjściem jest zapobieganie poprzez szeroko rozumianą edukację – co ten artykuł miał na celu, poprzez stosowanie właściwie dobranych układów i urządzeń do ochrony — w omawianym przypadku przed przepięciami.

Literatura:
[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Planowane_postarzanie_produktu - dostęp 2021.08.06.
[2] Podstawowe charakterystyki niezawodności. Sem. 8. Niezawodność elementów i systemów. Komputerowe systemy pomiarowe. https://eti.pg.edu.pl/documents/176568/e6999378-a5f4-4e4a-a700-432dcd973d2c - dostęp 2021.09.10.
[3] https://www.dziennikprawny.pl/pl/a/prawo-do-naprawy-w-unii-europejskiej-od-2021-roku - dostęp 2020.12.13
[4] https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/szczecin/oryginalna-pralka-frania-z-lodzi-ma-45-lat-i-pracuje-bezawaryjnie/9l78gxf - dostęp 25.09.2023
[5] https://www.forbes.pl/csr/jest-dowod-producenci-swiadomie-postarzaja-sprzet/7h52xmd - dostęp 25.09.2023
[6] https://zielona.interia.pl/eko-technologie/news-dlaczego-sprzet-tak-szybko-sie-psuje-planowane-postarzanie-t,nId,5793931 – dostęp 25.09.2023
[7] https://www.tapeciarnia.pl/edycja,306101 – dostęp 25.09.2023
[8] https://www.piekarz.pl/31082-gniazdo-bezpiecznika-sci-cq215/ - dostęp 27.09.2023
[9] https://www.anubiss.nl/uploads/images/gallery/0201-0402-0603_SMD_Chip-componenten.jpg - dostęp 27.09.2023
[10] https://www.pcbmay.com/pl/monta%C5%BC-smt/ - dostęp 27.09.2023
[11] https://www.elektroda.pl/ - dostęp 10.11.2014
[12] Sowa A.W.: Ochrona urządzeń oraz systemów elektronicznych przed narażeniami piorunowymi. Rozprawy Naukowe Nr 219. Oficyna Wydawnicza Politechniki Białostockiej, Białystok 2011.
[13] https://www.dehn.pl/sites/default/files/media/files/ds614_dehnstop_pl.pdf - dostęp 29.09.2023
[14] https://www.money.pl/gospodarka/zawierasz-ugode-telefoniczna-z-ubezpieczycielem-odkrecenie-tego-moze-byc-praktycznie-niemozliwe-6599998536850304a.html - dostęp 02.02.2021
[15] https://ustawaobieglych.wordpress.com/2016/03/10/zaliczka-na-opinie-bieglego-w-postepowaniu-cywilny-czesc-pierwsza/ - dostęp 02.02.2021