- Metan jako silny gaz cieplarniany: Metan to jeden z kluczowych gazów wpływających na klimat, mimo że utrzymuje się w atmosferze krócej niż CO₂. Jego potencjał ocieplający jest jednak wielokrotnie wyższy, dlatego nawet niewielkie zmiany stężenia mają duże znaczenie.
- Paradoks pandemii COVID-19: Podczas COVID-19 spadły emisje wielu zanieczyszczeń, ale poziom metanu zaczął szybko rosnąć. Pokazuje to, że zależności w atmosferze są bardziej złożone niż prosta relacja „mniej emisji = lepiej”.
- Rola „detergentu atmosferycznego”: Kluczowe znaczenie mają rodniki hydroksylowe, które odpowiadają za rozkład metanu. Ich ilość spadła wraz z redukcją innych zanieczyszczeń, co ograniczyło zdolność atmosfery do „oczyszczania się”.
- Wpływ zmian klimatycznych i mokradeł: Zjawisko La Niña zwiększyło wilgotność i rozwój mokradeł, które emitują metan. W efekcie naturalne źródła, szczególnie w Afryce, Azji i Arktyce, dodatkowo podniosły jego poziom.
- Wnioski dla polityki klimatycznej: Około 80% wzrostu metanu wynikało ze zmian chemicznych w atmosferze, a reszta z emisji naturalnych. To pokazuje, że działania klimatyczne muszą uwzględniać złożone procesy, bo ograniczenie jednych emisji może nieoczekiwanie wpłynąć na inne.
W czasie pandemii COVID-19 wiele krajów ograniczyło działalność przemysłową i transport. Efektem był spadek emisji zanieczyszczeń, takich jak tlenki azotu. Jednak w tym samym czasie wydarzyło się coś nieoczekiwanego – poziom metanu w atmosferze zaczął rosnąć w rekordowym tempie.
Nowe badania pokazują, że przyczyna tego zjawiska jest bardziej złożona, niż mogłoby się wydawać.
Metan – krócej w atmosferze, ale znacznie silniejszy
Metan to jeden z najważniejszych gazów cieplarnianych. Choć utrzymuje się w atmosferze krócej niż dwutlenek węgla, jego wpływ na ocieplenie klimatu jest znacznie większy.
W perspektywie 100 lat cząsteczka metanu może mieć nawet kilkadziesiąt razy większy potencjał ocieplający niż CO₂. Dlatego zmiany jego stężenia są uważnie monitorowane przez naukowców.
Paradoks pandemii
W latach 2020–2022, mimo spadku emisji wielu zanieczyszczeń, stężenie metanu gwałtownie wzrosło. Dopiero w 2023 roku tempo wzrostu wyhamowało.
Badacze długo próbowali wyjaśnić ten paradoks. Odpowiedź okazała się związana nie tylko z emisjami, ale też z procesami chemicznymi zachodzącymi w atmosferze.
Rola „detergentu atmosferycznego”
Najważniejszym mechanizmem usuwania metanu z atmosfery są rodniki hydroksylowe. Często określa się je jako „detergent atmosferyczny”, ponieważ odpowiadają za rozkład wielu gazów, w tym metanu.
Problem w tym, że w czasie pandemii ich ilość spadła.
Dlaczego? Ponieważ ich powstawanie zależy m.in. od obecności tlenków azotu, tlenku węgla i lotnych związków organicznych.
Gdy emisje tych substancji zmalały, zmniejszyła się także produkcja rodników hydroksylowych. W efekcie atmosfera stała się mniej „wydajna” w usuwaniu metanu.
Mokradła dołożyły swoje
Drugim istotnym czynnikiem był wzrost emisji metanu ze źródeł naturalnych.
W latach pandemii wystąpiło przedłużone zjawisko klimatyczne La Niña, które zwiększyło wilgotność w wielu regionach świata. To z kolei sprzyjało rozwojowi mokradeł – jednego z głównych naturalnych źródeł metanu.
Największe wzrosty emisji odnotowano:
- w Afryce
- w Azji Południowo-Wschodniej
- w rejonach Arktyki
Co naprawdę odpowiada za wzrost metanu
Według naukowców około 80% wzrostu stężenia metanu wynikało ze spadku ilości rodników hydroksylowych, a pozostałe 20% to efekt zmian klimatycznych i zwiększonych emisji naturalnych.
Analizy izotopowe wskazują również, że dominującym źródłem metanu były w tym okresie mokradła oraz rolnictwo.
Wniosek: mniej zanieczyszczeń to nie zawsze mniej problemów
Historia z czasów pandemii pokazuje, jak złożony jest system klimatyczny. Ograniczenie jednych emisji może nieoczekiwanie wpłynąć na inne procesy w atmosferze.
To ważna lekcja dla polityki klimatycznej: redukcja emisji musi uwzględniać nie tylko ich bezpośredni wpływ, ale także skomplikowane zależności chemiczne i środowiskowe, bo w atmosferze nic nie działa w izolacji.
Komentarze (0)