Przeczytano 381 razy

Jak ugasić pożar baterii akumulatorów?

Trafiłem ostatnio na ciekawy materiał, który udostępnił @Bartłomiej Jaworski dotyczący sposobów gaszenia pojazdów. W tym kontekście porozmawiajmy o praktycznych sposobach gaszenia pożarów baterii akumulatorów, które coraz częściej spotykamy w naszych domach. Mam tu na myśli zarówno małe zestawy akumulatorów występujące w rowerach, lub hulajnogach elektrycznych jak i zestawy dużej pojemności występujące w samochodach elektrycznych, albo w magazynach energii instalacji fotowoltaicznych.

Pytanie jak skutecznie w warunkach domku jednorodzinnego wykryć i ugasić pożar akumulatorów? W jaki sposób w domku wykonać automatykę, która wykryje pożar i sama zawiadomi Straż Pożarną oraz właściciela? Czy w świetle prawa w domach jednorodzinnych takie rozwiązania są dopuszczalne?

Rozumiem, że domowy punkt ładowania auta elektrycznego, albo miejsce w którym znajduje się magazyn energii musi być odpowiednio przygotowany i dostosowany do gaszenia (trzeba ponieść odpowiednie koszty), ale co warto zrobić, aby w przypadku pożaru nie stracić domu?

Odpowiedzi (16)

  • u nas zawsze wszytko stoi na głowie. Byle było tanie bo na wczasy nie pojadą albo nowego auta lub TV nie kupią a jak się spali to będą pogorzelcy i publiczną zbiórkę się zrobi i im dom wyposaży bo zaoszczędzili na elektryku i zabezpieczeniach. Ludzie czy to jest normalne? Kiedyś trafiłem na takie oddające rzeczywistość memy

  • Ze względu na tzw. ucieczkę termiczną (thermal runaway) proces gaszenia jest długotrwały i choć dostępnych jest wiele skutecznych metod, to nie zawsze są one możliwe do zastosowania. 

    @Piotr Bibik film z kocem o którym wspomniałem na Linkedin jest na pewno ciekawym rozwiązaniem, na pewno straż pożarna mogłaby z niego korzystać zamiast zwykłej wody. Tym bardziej że jest do wielokrotnego zastosowania.

    Największą obecnie bolączką w branży jest podejście do nie tylko prewencji, ale też i samej akcji ratowniczo-gaśniczej, zwłaszcza w garażach podziemnych w budynkach wielorodzinnych i komercyjnych.

    Ścierają się różne koncepcje od liberalnych po kosztowne, ale zapewniające wyższe bezpieczeństwo.

    Ciekawą rzecz zauwazył użytkownik @Coś tam wiem ;) mianowicie jeśli jest możliwość wyniesienia infrastruktury ładowania poza obręb budynku, to warto z takiej możliwości skorzystać.

  • Odpowiedź oznaczona przez autora jako pomocna

    W niektórych państwach na zachodzie jest nakaz posiadania instalacji alarmowych przeciw pożarowych w domach jednorodzinnych. Jest to jedna z ważniejszych instalacji w takim domu. Bez takiej instalacji dom czy mieszkanie nie będą miały odbioru. Ponadto jest nakaz wymiany co 10 lat czujników lub jak producent nie wskaże inaczej. Natomiast we wszystkich urzędach, instytucjach, sklepach czy budynkach wielorodzinnych instalacje przeciwpożarowe są i musza być podłączone do stacji monitoringu. Na bazie tego co zostało tu poruszone można podjąć dyskusję dlaczego jest taki boom w Polsce na odnawialne źródła energii, a zwłaszcza fotowoltaikę i od niedawna na magazyny energii? Bo króluje powszechne sobiepaństwo, każdy przecież wie lepiej, nie ma skupienia na bezpieczeństwie swoim jak i bliskich sąsiadów, mnóstwo pseudo fachowców którym się wydaje że wiedza wszystko bo zrobili już 3 instalacje, bo nie są respektowane prawa już istniejące i nie ma właściwej kontroli nad tym co obecnie obowiązuje w przepisach i normach. Zaprzyjaźniony strażak mówił mi że nawet gdyby chcieli sprawdzać instalację fotowoltaiczne to nie mają nawet fizycznie takich możliwości ze względu na braki kadrowe. Ale Polacy wiedzą lepiej. Zwłaszcza przed szkodą. Moja ostatnia wizyta na domkach szeregowych. Sprawdzając instalację antenową zwróciłem uwagę na karygodne połączenia i wykonawstwo instalacji PV na dachu sąsiada mojego klienta. I tak sobie spojrzałem na ciąg dachu i zobaczyłem, że co jakiś czas jest instalacja. Zastanawiam się co będzie gdy jednak jedna z tych instalacji nie przetrwa próby czasu i coś się stanie. Co z sąsiadami ? A przecież klient opowiadał mi jak ten i tamten ma stację ładująca a dwóch sąsiadów ma magazyn energii. Na moje pytanie czy się nie boi takich możliwych źródeł zagrożeń klient odpowiedział że ma przecież ubezpieczenie. Jaki jest brak świadomości połączony z brakiem nadzoru i przestrzegania przepisów i zasad bezpieczeństwa. Czym innym jest dla mnie wolnostojący domek a czym innym szeregowa zabudowa. Przepisy też powinny stanowić inaczej o takiej zabudowie. A tak, wolność Tomku w swoim domku. Większość właśnie tak to traktuje. Wykup domu w szeregowej zabudowie tak samo jak domu wolno stojącego. A ogień nie ma granic i nie zatrzyma sie na granicy między sąsiadami. Do tego trzeba doliczyć jeszcze inny fakt. Akumulator może przecież eksplodować. To jak trudno go ugasić myślę że co niektórzy już wiedzą ale trzeba też pamiętać że akumulatory mogą wybuchnąć i temu tez trzeba jakoś zaradzić. Niektórzy kładą się spać zadowoleni z tego że mają instalację fotowoltaiczna, maja magazyn energii, mają wallboxa, samochód elektryczny bądź plagina i że tak fajnie sie energetycznie zabezpieczyli. Ale czy aby nie wprowadzili blisko siebie potencjalnych zagrożeń ?! Myślę sobie, że wszystko miało by sens gdyby było zaprojektowane i wykonane zgodnie z zasadami i przepisami. Gdyby miało odpowiednie zabezpieczenia i wykonane przez przygotowanych i wykwalifikowanych instalatorów. Tylko że to kosztuje a wtedy wielu nie było by na to stać by ponieś koszty takiej instalacji.

    • @Sławomir Lesiak: Ja się absolutnie zgadzam. Problem (a jednocześnie szczęście) polega na tym, że skoro to się rzadko dzieje, to ludzie się tego nie boją. Nie widzą w tym realnego zagrożenia, skoro "coś", "kiedyś" może się zdarzyć. W tym momencie jest dla nich dobrze i to się przede wszystkim liczy. Uważam, że jeśli trend robienia wszystkiego "po swojemu" będzie się rozwijał, to już może za parę lat będziemy świadkami fali wypadków i ludzkich tragedii, gdzie dopiero wtedy właściciele takich wątpliwie bezpiecznych instalacji uświadomią sobie, że nie jest to gra warta świeczki.

      Innymi słowy, potrzeba silnego impulsu, by ludzie się uświadomili.

      • @Sandro1812: Rzadko się to dzieje przede wszystkim ze względu na nowość instalacji. Wiele awarii wychodzi dopiero po czasie. Też sądzę że za te kilka lat może przyjść czas serii problemów i wypadków. I znowu cofamy się do punktu wyjścia - każdy by chciał jak najtaniej. Świadomość zagrożeń jest zerowa, a nawet jeżeli trochę większa to zaćmiona niską ceną instalacji. A w Polsce takich niebezpiecznych instalacji robionych po kosztach lub bez wiedzy są setki, jeśli nie tysiące.. Jednym słowem patologia. 

        Pytanie w jaki sposób możemy temu zapobiec? Na pierwszy rzut oka rozwiązaniem mogą być częstsze kontrole oraz zwiększanie świadomości użytkowników czy inwestorów. Tutaj ukłon w stronę @Bartłomiej Jaworski za serię wartościowych filmów. Myślę, że żeby trafić do szerszego grona przydałaby się również większa kampania promująca bezpieczeństwo wykonywania instalacji.

      • @Zhandos62: Zgadzam się, ale co do kampanii promującej bezpieczeństwo - tutaj znowu wchodzi temat pieniędzy. Nie wiem kto by miał takową robić. 

        + nawet jak zrobisz kampanię, to ilu właścicieli faktycznie coś z tym zrobi i postanowi dodatkowo zapłacić za prewencję problemu, którego "oni nie widzą"? 

        Szczerze nie wiem, czy jest rozwiązanie na to. "Mądry Polak po szkodzie" - myślę, że dopiero wtedy coś się faktycznie zmieni.

      • @Sandro1812 "już może za parę lat będziemy świadkami fali wypadków i ludzkich tragedii, gdzie dopiero wtedy właściciele takich wątpliwie bezpiecznych instalacji uświadomią sobie, że nie jest to gra warta świeczki. Innymi słowy, potrzeba silnego impulsu, by ludzie się uświadomili."

        Czyli przez kieszeń Polaka należy do niego skutecznie trafić. Jak Polak na własnej skórze poniesie szkodę to na przyszłość będzie wiedział. Smutne, ale prawdziwe.

        @Sławomir Lesiak napisałeś: "klient odpowiedział że ma przecież ubezpieczenie" takim klientom prześlij link do artykułu: Instalacja elektryczna, a ubezpieczenie domu? To powinno "otworzyć oczy" i uświadomić skalę zagrożenia.

      • Wyświetl dodatkowe odpowiedzi (1)
  • Odpowiedź oznaczona przez autora jako pomocna

    Trudna sprawa i ja swoim klientom odradzam montaż akumulatorów litowo-... w domach bo praktycznie nie da się ich zgasić. Gdzieś czytałem że do ugaszenia akumulatorów z auta elektrycznego zużyto chyba 45000 litrów wody. I coś mi się o uszy obiło że w takim wypadku najlepiej zatopić akumulator wraz z autem więc basen pod garażem z automatycznie otwieraną podłogą ;) A tak na poważnie to swoim klientom doradzam aby za domem wybudowali niewielką ziemiankę lub zrobili taką osobną piwnicę nawet na bazie nowego betonowego zbiornika do szamba i tam umieszczali takie akumulatory. Jesli się coś zapali to najwyżej wszytko w betonowej ziemiance się spali.

    • @Coś tam wiem ;): tylko w przypadku montażu akumulatorów w takiej ziemiance należy zwracać uwagę na zakres temperatur jakie będą panować w tym pomieszczeniu. Sprawdziłem zakresy temperatur dla akumulatorów HVS Premium 5.1 BYD produkcji BYD (do falowników Fronius - bo taki falownik posiadam) - temperatura otoczenia powinna wynosić od -10 °C do + 50 °C. O ile z górnym zakresem nie mam kłopotu to kilka razy w roku temperatura w takiej ziemiance może spaść poniżej -10 °C. Dodatkowo należy pamiętać, że akumulatory wykonane w technologiach Litowych wraz ze spadkiem temperatury umożliwiają nam wykorzystanie coraz mniejszych zasobów energii (zagadnienie znane i opisywane najczęściej jako spadek zasięgu aut elektrycznych w zimie). W związku z tym w takiej ziemiance należy przewidzieć jakieś ogrzewanie i ocieplenie tej ziemianki aby straty ciepła nie były duże.

      Tu dochodzimy do kwestii po co w systemach fotowoltaiki montujemy akumulatory? Jeśli odpowiedzią jest zapewnienie niezależności energetycznej to temat się kończy bo koszty są drugorzędne. Jeśli natomiast montaż magazynów energii wynika z chęci wygenerowania oszczędności na energii elektrycznej (chęć magazynowania energii, którą się samemu wyprodukowało) to poważnie należy wszystko przeliczyć.

  • Odpowiedź oznaczona przez autora jako pomocna

    Temat ważny i poważny. I będzie o tym coraz głośniej.
    Zwrócę tylko uwagę na jedną rzecz. Państwowa Straż Pożarna NIE ZAJMUJE SIĘ MONITOROWANIEM domów. 
    Jak masz instalację detekcji pożaru, to możesz:
    - sam sobie monitorować stan systemu
    - podłączyć się z systemem do firmy ochroniarskiej - oczywiście nie za darmo.
    Nie ma obecnie możliwości aby sygnały z automatyki detekcyjnej przesyłać do PSP z własnego domy czy firmy.

    PSP wprawdzie posiada systemy monitorowania, ale dotyczą one wybranych obiektów tj. Szpitale, ośrodki dla niepełnosprawnych, DPS, hospicja. 
    Na tej liście nie ma szkół, przedszkoli, a tym bardziej domów prywatnych czy firm - ale duże firmy są monitorowane.. 
    W poszczególnych województwach mogą być drobne różnice w tym, które obiekty są monitorowane przez PSP a które nie. W niektórych miastach szkoły są monitorowane przez PSP. To już zapewne zależy od wytycznych komendantów wojewódzkich/miejskich.

    • @boss: tu mnie zaskoczyłeś bo myślałem że wystarczy odpowiednią automatykę zrobić z podwójną weryfikacją przykładowo muszą zaistnież przynajmniej dwa stany alarmowe z czujnika dymu i czujnika płomienia i wówczas aby automat nawiązał połączenie głosowe z strażą i puścić im nagrany wcześniej komunikat. Mozna też odwiedzić lokalnego komendanta straży zaprosić go na wizję lokalną pokazać mu jak to wszytko jest zrobione iże system wywołania to nie zabawka a porządne rozwiązania i powinni zareagować na tak przesłane zgłoszenie.

      • boss 951 pkt

        @Coś tam wiem ;):
        Powinni zareagować ale nie są od weryfikowania czy alarm jest prawdziwy.
        Może coś się zmienia w tym zakresie, ale moje kontakty ze strażą zawsze były takie same. Oni nie są od monitorowania sygnałów. 
        Przypalisz kurczaka na patelni i masz pod domem kilka wozów ze strażakami, a w tym samym czasie ktoś inny potrzebuje pomocy.

        Po za tym - o zgłoszeniu głosowym to w ogóle zapomnij. Dzwoniłęś kiedyś do straży lub na 999/112? Tam nie zgłasza się operator, tylko automat. Operator jest tak szybko, jak jest dostępny. A twój automat głosowy - zanim operator się odezwie - odbębni nagrany komunikat. I co usłyszy operator >> nic.

      • @boss: Co do dzwonienia na 112 to prawda, kwestia szczęścia czy od razu trafisz na operatora. Z racji na to iż ten sektor jest niedofinansowany brakuje operatorów tych telefonów. Może kiedyś się doczekamy, że bot będzie mógł przyjąć zgłoszenie i wysłać odpowiednie służby. Co sądzisz o takim bezosobowym rozwiązaniu ?