Eksperci z PORT PC oraz dane naukowe studzą entuzjazm, wskazując na ogromny dystans między laboratorium a praktyką budowlaną.
-
Zasada działania: Technologia opiera się na wydzielaniu ciepła podczas odkształcania stopów niklowo-tytanowych (NiTi), a nie na przemianach gazowych.
-
Problem skali: Prototypy generują moc rzędu 1–100 W, podczas gdy domy potrzebują kilowatów (kW). To moc małego urządzenia elektronicznego, a nie systemu grzewczego.
-
Niska efektywność: Realny współczynnik COP wynosi 1–2, co wypada blado przy współczesnych pompach sprężarkowych osiągających COP 3–6.
-
Błędy w przekazie: Sensacyjne doniesienia bazują na optymistycznych symulacjach komputerowych, które pomijają straty energii i zużycie materiałów.
-
Perspektywy: Elastokaloryki mogą trafić do niszowych systemów chłodzenia, ale ich debiut w ogrzewaniu budynków to kwestia dekad, a nie lat.
W ostatnich miesiącach w polskich mediach pojawiły się publikacje sugerujące, że elastokaloryczne pompy ciepła mogą być nawet kilkukrotnie bardziej efektywne niż współczesne, sprężarkowe urządzenia stosowane w budynkach. W narracji tej technologia niemal gotowa do wdrożenia ma wkrótce wyprzeć znane dziś rozwiązania grzewcze. Takie tezy brzmią atrakcyjnie, ale – jak podkreślają eksperci – nie mają oparcia w rzeczywistych danych technicznych.
Polska Organizacja Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC) zwraca uwagę, że elastokaloryki są obecnie obiektem badań podstawowych, a nie technologią użytkową dla domów jednorodzinnych czy budynków wielorodzinnych. Różnica między obietnicami medialnymi a stanem faktycznym jest w tym przypadku zasadnicza.
Na czym polega efekt elastokaloryczny?
Elastokaloryczne pompy ciepła wykorzystują zjawisko fizyczne związane z cyklicznym odkształcaniem stopów niklowo-tytanowych (NiTi). Podczas rozciągania i ściskania materiał taki oddaje lub pochłania niewielkie ilości ciepła, co w teorii może być użyte do chłodzenia lub ogrzewania.
Problem polega na skali. Dostępne dziś prototypy osiągają moc grzewczą rzędu kilku–kilkudziesięciu watów, sporadycznie zbliżając się do około 100 W. To poziom porównywalny z małym wentylatorem, a nie z urządzeniem zdolnym ogrzać dom, który w sezonie grzewczym wymaga mocy liczonych w kilowatach.
Jak podkreśla Paweł Lachman, prezes PORT PC, porównywanie tych technologii wprost do pomp ciepła stosowanych w budynkach jest nieporozumieniem wynikającym z pomieszania skali laboratoryjnej z użytkową.
Co mówią badania naukowe?
Najpełniejszym opracowaniem dotyczącym elastokaloryków jest metaanaliza „Performance overview of caloric heat pumps: Update 2024”, przygotowana przez Aalborg University. Analiza obejmuje ponad 160 publikacji i setki wyników eksperymentów, dając możliwie obiektywny obraz możliwości tej technologii.
Wnioski są jednoznaczne:
-
współczynnik efektywności COP wynosi zazwyczaj 1–2 przy różnicach temperatur typowych dla ogrzewania budynków,
-
sprawność względem idealnego obiegu Carnota nie przekracza 20%,
-
moce urządzeń pozostają na poziomie 1–30 W, sporadycznie około 100 W.
Dla porównania, współczesne sprężarkowe pompy ciepła osiągają COP na poziomie 3–6, pracują stabilnie przez tysiące godzin rocznie i dostępne są w mocach od kilku kilowatów do dziesiątek megawatów.
Symulacje to nie rzeczywistość techniczna
Źródłem sensacyjnych nagłówków są najczęściej modele komputerowe, analizowane w bardzo wąskich i idealnych warunkach pracy. Takie symulacje nie uwzględniają strat, oporów przepływu, zmiennych warunków pogodowych ani trwałości materiałowej stopów NiTi. W realnych warunkach eksploatacyjnych uzyskiwane wyniki są wielokrotnie niższe.
Czy elastokaloryki mają przyszłość?
Eksperci nie negują potencjału tej technologii. Elastokaloryki mogą w przyszłości znaleźć niszowe zastosowania, szczególnie w obszarze chłodzenia lub w wyspecjalizowanych urządzeniach o bardzo małej mocy. Droga do zastosowań w ogrzewaniu budynków jest jednak długa i wymaga przełamania barier materiałowych, trwałościowych oraz konstrukcyjnych. To perspektywa liczona raczej w dekadach niż latach.
Wnioski: chłodna głowa w gorącej debacie
Elastokaloryczne pompy ciepła nie są dziś ani jutro alternatywą dla systemów ogrzewania stosowanych w budynkach. Sprężarkowe pompy ciepła pozostają fundamentem elektryfikacji ogrzewania w Europie, co potwierdzają analizy Komisji Europejskiej i Międzynarodowej Agencji Energetycznej.
Debata o nowych technologiach jest potrzebna, ale powinna opierać się na rzetelnych danych, a nie na uproszczeniach. W przeciwnym razie zamiast wspierać transformację energetyczną, może podkopywać zaufanie do sprawdzonych i skutecznych rozwiązań.
Komentarze (0)